To już było - LUDWIG LEGENDRE

http://www.videofact.com/cisek_a11.html

LUDWIG LEGENDRE

Wałęsa nie jest jakimś wyjątkiem w historii. W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej w latach 1790-tych niepoślednią rolę odegrał niejaki  Ludwik Legendre, rzeźnik z zawodu i z zamiłowania. Ten olbrzym z donośnym głosem odznaczał się wielką charyzmą i jeszcze większą głupotą. Urodzony mówca. Potrafił godzinami mówić bez sensu, wzbudzając entuzjazm tłumów. Zawsze pojawiał się tam, gdzie działo się coś ważnego i od razu znajdował posłuch. Wielu współczesnych wybitnych ludzi ubiegało się o jego względy. Oprócz dygnitarzy, Legendre’a otaczali i schlebiali mu ludzie, którzy w Rewolucji widzieli dla siebie szansę wybicia się, a więc dziennikarze bez gazet, nauczyciele bez uczniów, aktorzy bez publiczności, adwokaci bez klientów, itp. Sukcesy przewróciły mu w głowie do tego stopnia, że wygłaszał oracje na wzór rzymskich mężów stanu, których imion nigdy nie słyszał i nie umiał zapamiętać. Zachłanny na popularność tłumu, miał pretensje do Charlotty Corday, że zasztyletowała Marata, a nie jego. Największym jego wyczynem było zachowanie własnej głowy, pomimo przyjaźni z ludźmi, którzy kolejno tracili swoje. Wbrew mniemaniu o sobie jako bohaterze, w rzeczywistości był tchórzem. Umarł we własnym łóżku, zapomniany przez wszystkich, gnębiony jedynie ciężką chorobą i starczą demencją, chociaż miał tylko 45 lat. Taki koniec nie czeka Lecha Wałęsy. Ten ma już lotnisko, ulice i place swego imienia na całym świecie i marzy mu się pochówek na Wawelu. Może i to mu się uda. On i jego apologeci zapominają tylko o jednym: że w pamięci narodu zostanie na zawsze jako Bolek.

Comments are closed.

Wielka Ksi?ga Cenzury 1977
Polskie manuskrypty za granic?