„Teoria Spiskowa” – Spotkanie z redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem w OPONie

W ubiegłą sobotę odbyło się w lokalu OPON w Sztokholmie spotkanie z redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem. Gościł on na zaproszenie Kongresu Polaków w Szwecji i wygłosił prelekcję pod tytułem:

„TEORIA  SPISKOWA”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fakt ten nie przeszkodził przybyć zwolennikom i beneficjentom systemu politycznego III RP w celu zakłócenia przebiegu spotkania. W swym ataku przedstawicielka Muzeum Historii Żydów Polskich posłużyła się zaczerpniętą z sieci typowo trollowską metodą: ad personam zamiast ad meritum. Czym jest ta metoda, wyjaśniał bliżej prof. Marek Czachor w swej recenzji książki P.Gontarczyka i S.Cenckiewicza SB a lech Wałęsa. Przyczynek do biografii:

„[…] Artur Schopenhauer, gdański filozof mieszkający przed laty w dworku znajdującym się mniej więcej w połowie drogi miedzy posiadłością Lecha Wałęsy a siedzibą archiwum gdańskiego IPN, w dziełku „Erystyka”, czyli sztuka prowadzenia sporów sformułował 38 sposobów prowadzenia dyskusji, których celem nie jest dojście do prawdy, tylko pokonanie przeciwnika. Sposób 38 – ostatniad personam, opisał tak: „Jeżeli się spostrzega, że przeciwnik jest silniejszy i że w końcu nie będzie się miało racji, to atakuje się go w sposób osobisty, obraźliwy, grubiański. Polega to na tym, że (mając i tak już sprawę przegraną) porzuca się przedmiot sporu i zamiast tego atakuje się osobę przeciwnika w jakikolwiek bądź sposób; można by to nazwać argumentum ad personam, w odróżnieniu od argumentum ad hominem; przy tym ostatnim odchodzi się od przedmiotu sporu pojmowanego czysto obiektywnie i atakuje się to, co przeciwnik o tym powiedział lub przyznał. Natomiast przy ataku osobistym odchodzi się całkowicie od przedmiotu i natarcie kieruje się na osobę przeciwnika; postępuje się więc w sposób krzywdzący, złośliwy, obraźliwy, grubiański. Jest to odwołanie się od sił duchowych do sił cielesnych lub zwierzęcych.[…]

TROLLING w Realu – ad personam zamiast ad meritum

Myślę jednak, że dodało to pikanteri temu niecodziennemu zdarzeniu. Odniosłem też wrażenie, że prelegent – reagując na oszołomskie wystąpienie siedzącej obok mnie przedstawicielki Muzeum Historii Żydów Polskich – wolał nie wdawać się z nią w poważniejszą dysputę i chyba dlatego nie posłużył się najlepszym moim zdaniem argumentem na jej „zaczepkę”. Osobiście bowiem uważam, że w reakcji na promowanie tego defektu (anomali, upośledzenia) biologicznego jako normalności  najlepiej jest posługiwać się argumentami naukowymi zamiast tzw.„światopoglądowymi” czy „kulturowymi”. 

Zapomniałem też z powodu całego zamieszania przytoczyć własny, żywy niejako przykład na podkreślaną przez prelegenta ambiwalencję w stosowaniu przez propagandę „obozu postępu” pałki argumentacyjnej (obok pałki „antysemityzmu) o nazwie TEORIA SPISKOWA. Gdy bowiem przed 36 laty zdemaskowałem peerelowską cenzurę, publikując swą „Czarną księgę Cenzury PRL”, środowisko onych wszczęło wobec mnie kampanię nienawiści. Robiono to w oparciu właśnie o… teorię spiskową, wedle której zostałem tu przysłany przez SB jako agent z tajną misją. Szkoda więc trochę, że nie zaprezentowałem tego przykładu, albowiem na sali siedział inny jeszcze reprezentant onego środowiska, autor paszkwilów pod moim adresem  Ludomir G. Gąsowski.

Całe to środowisko byłych funkcjonariuszy komunistycznej partii (w odróżnieniu od zwykłych – szeregowych, tzn. nie etatowych członków PZPR) i funkcjonariuszy Czwartej Władzy w państwie totalitarnym („dziennikarzy” czyli po prostu sługusów komunistycznej Cenzury), zareagowało wybuchem nienawiści do kogoś takiego jak ja, który w przeciwieństwie do nich samych – zamiast służyć tej cenzurze i korzystać z przywilejów wynikających z tej służby  zadał jej cios. Ponieważ udało im się już jednak w cudowny sposób przepoczwarzyć z komunistów w „antykomunistów”, dla zachowania pozorów musieli w 1977 roku zadeklarować swe poparcie dla faktu zdemaskowania tejże. Równocześnie postanowili jednak ogłosić Teorię Spiskową, zgodnie z którą  jak karkołomna nie byłaby jej naczelna teza  komunistyczne tajne służby postanowiły wspólnie ze swym mocodawcą popełnić częściowe harakiri  i dla realizacji tego aktu wysłały mnie jako agenta. LGG nie przejął się faktem przyznania mi w 2005 przez Instytut Pamięci Narodowej roku statusu pokrzywdzonego (pokrzywdzonego przez chroniące go onegdaj służby) i wspólnie z „kolegami z podwórka” kontynuuje dziś swą 36 letnią kampanię nienawiści, nieznacznie ją tylko modyfikując.

Wracając zaś do wątku sodomii oraz homoseksualizmu lansowanych jako „normalności”, proszę zerknąć na moje dwa komentarze na ten temat z internetowej strony naszego Klubu GP: 
oraz na dużo wcześniejszy tekst „Homo-głupota” z mojego bloga w salonie24:


i jeszcze wpis, który na tenże temat zamieściłem na facebooku:

 

Tomasz skomentował status.
Proponuję aby komentarze więszości forumowiczów (są oczywiście chlubne wyjątki), a także opinie Pana Redaktora – choć rozumiem, że pracodawca STER na to nie pozwoli – wspierały się o naukowo ustalone fakty i o elementarną logikę. Istota żywa, która rodzi się z jakimś defektem biologicznym jest w sposób oczywisty organizmem nienormalnym. Zarówno ktoś kto urodził się z zespołem Downa, z defektem wzrostu jako karzeł, z defektem wzroku zwanym daltonizmem, defektem skóry zwanym albinizmem, z dwoma twarzami czy też z męskim mózgiem w kobiecym ciele (lub na odwrót) – jest organizmem NIENORMALNYM. Nie należy tego faktu oceniać w kategoriach moralnych, jako że stan ten nie zależy od woli jego nosiciela. Moralnej natomiast ocenie podlega zachowanie się tych osób wobec normalnej większości. Tylko i wyłącznie odniesienie do sensu słowa DEFEKT może stanowić kryterium normalności (naturalności biologicznej). Definicja jego jest następująca:
DEFEKT TO TAKI BŁĄD, CZY TEŻ TAKA ZMIANA W KONSTRUKCJI DOWOLNEGO MECHANIZMU, KTÓRA WYWOŁUJĄC JEGO DYSFUNKCJĘ, POZBAWIA GO FUNKCJONALNEGO SENSU.
Zgodnie z wiedzą naukową pojawienie się w początkowym stadium rozwoju życia na naszej planecie DYMORFIZMU PŁCIOWEGO czyli podziału na osobniki męskie oraz żeńskie stało się warunkiem koniecznym i niezbędnym dla rozpoczęcia EWOLUCJI. Mimo to ta z ciemnogrodu rodem homoseksualna indoktrynacja trwa, choć to właśnie dzięki DYMORFIZMOWI płciowemu i umożliwionej przezeń EWOLUCJI nie jesteśmy wciąż unoszącymi się w wodach oceanów bakteriami i glonami, stając się po miliardach lat ludźmi, czyli tzw, „koroną stworzenia” lub też mówiąc wprost – najwyżej rozwiniętą formą życia na kuli ziemskiej.
Tomasz Strzyżewski
PS – próbka humoru na zakończenie:
   

Comments are closed.

A sample text widget

Etiam pulvinar consectetur dolor sed malesuada. Ut convallis euismod dolor nec pretium. Nunc ut tristique massa.

Nam sodales mi vitae dolor ullamcorper et vulputate enim accumsan. Morbi orci magna, tincidunt vitae molestie nec, molestie at mi. Nulla nulla lorem, suscipit in posuere in, interdum non magna.