SKANDALICZNY WYROK W PROCESIE PRZECIW CENZURZE w badaniach historycznych

Komentarz Tomasza Strzyżewskiego, pierwszego przewodniczącego Klubu „Gazety Polskiej” w Sztokholmie, do wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku w procesie, który wytoczył prorektorowi UG. Popieramy Tomasza w obronie Jego dobrego imienia oraz w Jego walce przeciwko cenzurze w badaniach historycznych. W dniu 7 marca 2017 roku zapadł wyrok w trwającym ponad półtora roku procesie przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Proces ten wytoczyłem profesorowi Arnoldowi Kłonczyńskiemu z Uniwersytetu Gdańskiego w sierpniu 2015 roku.  Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowił mój pozew oddalić. Apelację od tego wyroku już wniosłem. 

Bezpośrednio pozew ten dotyczył naruszenia moich dóbr osobistych ale był właściwie skierowany przeciw cenzurze w badaniach historycznych. Przez 40 lat publicznego zniesławiania mojej osoby nawet na myśl mi nie przyszło, abym autorom tego rodzaju publicznych pomówień miał wytaczać proces. Jakoś nawet się uodporniłem na wypełniający tę kampanię jad nienawiści. Tym razem jednak zdałem sobie sprawę, że ta, w ciągu tak długiego czasu nagromadzona suma fałszów uzyskałaby stempel naukowo potwierdzonych faktów.

Treść książki w zakresie mnie dotyczącym, skupia się na opublikowanych na jej łamach niczym nie popartych kłamstwach na temat moich zachowań oraz roli jaką odegrałem w zdemaskowaniu peerelowskiej cenzury w 1977 roku. Autor jej powołał się na informacje, które pochodzą z paszkwilanckiego artykułu Ludomira Gąssowskiego „Wielki powrót cenzora”  Nowa Gazeta Polska z dnia 26 września 2010 roku, nr 17 (242), s. 10 oraz „Wielki powrót cenzora”  Nowa Gazeta Polska z dnia 10 października 2010 roku, nr 18 (243), s. 7.  Z kolei zaś na te powtórzone przez autora tekstu (czyt. pozwanego) informacje powołuje się wydawca „Nowej Gazety Polskiej”, jako na dowód swej wiarygodności. Mamy tu więc do czynienia z klasycznym przykładem spirali  wzajemnie nakręcających się kłamstw. Do informacji zawartych w artykułach, pozwany będący historykiem z tytułem doktora podszedł zupełnie bezkrytycznie, nie dokonując analizy podsuwanych mu fałszywych informacji. Sukcesywnie więc podczas kolejnych rozpraw udostępniałem sądowi materiał dowodowy, który obalał kłamstwa i demaskował manipulacje cenzorskie zawarte przez Pozwanego w jego pracy habilitacyjnej.

Toteż nie ukrywam, że wyrok ten kompletnie mnie zaskoczył. Gdy się jednak wkrótce otrząsnąłem i gdy po dwumiesięcznej zwłoce zapoznałem się z jego uzasadnieniem, zrozumiałem, że mam przed sobą pełen logicznych sprzeczności i niekonsekwencji gniot prawny. A to właśnie dzięki tej pracy habilitacyjnej pozwany przeze mnie „profesor” został prorektorem Uniwersytetu Gdańskiego (sic!). Wyrok ten nie licuje z powagą sądu! Jest to wyrok kompromitujący.

Powrócę jednak do początku. Po złożeniu w sierpniu 2015 roku tego pozwu w Sądzie Okręgowym w Gdańsku rozesłałem „Komunikat dla mediów” wg następującego rozdzielnika:  Gazeta Polska (red. red. Maciej Marosz, Artur Dmochowski), TV Republika (red. red. Michał Rachoń, Piotr Gociek), Polonia Christiana (red. Krzysztof Gędłek), Radio WNET (red. Rafał Dudkiewicz), Nasz Dziennik (red. Małgorzata Rutkowska), RMF FM (red. Bogdan Zalewski), Dziennik Polski (red. Jacek Świder), wSIECI (red. red. Andrzej Potocki, Bogusław Rąpała), Do Rzeczy (red. Piotr Gociek)   Z treścią tego komunikatu można się zapoznać pod tym linkiem: http://www.pch24.pl/tomasz-strzyzewski-pozwie-prof–arnolda-klonczynskiego-o-znieslawienie,39443,i.html

więcej… – läs mer….

Seweryn Blumsztajn w Szwecji, czyli festiwal obwoźnej hipokryzji wyblakłej gwiazdy „Gazety Wyborczej”

https://wpolityce.pl/media/341053-seweryn-blumsztajn-w-szwecji-czyli-festiwal-obwoznej-hipokryzji-wyblaklej-gwiazdy-gazety-wyborczej

 

„Nie dziwi więc, że Seweryn Blumsztajn opluwa Polskę, bo jego ojczyzną była polskojęzyczna republika sowiecka. W Sztokholmie poważył się powiedzieć rzecz tak absurdalną (chyba sam w nią nie wierzy), że szwedzka Polonia ostro zaprotestowała kierując pismo do Ambasady RP z prośbą o interwencję. Blumsztajn raczył bowiem stwierdzić, że Polską rządzi…grupa przestępcza (!?) i że media demokratyczne nieomal nie istnieją(!?). Asystowali mu przy tym dziennikarze – Maciej Zaremba i Eva Kopito. Trudno o większe łgarstwo, to za kadencji PO-PSL (2008-2015) rządziła grupa przestępcza,…”

http://solidarni2010.pl/35221-marek-baterowicz-szulerzy-i-stojkowinbspnbspwiecznej-transformacji.html

 

 

JEDWABNE 1941 - JA TAM BYŁEM

Relacja Stefana Boczkowskiego, 12-letniego wówczas świadka wymordowania Żydów w Jedwabne przez oddziały niemieckie w lipcu 1941.
(Ponieważ świadek mówi chwilami nieco niewyraźnie warto poświęcić nieco wysiłku aby dokładnie zrozumieć obraz sytuacji)

Stefan Boczkowski – zeznanie naocznego świadka.
Wszystkie osoby które, czy to w Polsce, w Kanadzie, w USA czy gdziekolwiek na świecie do dzisiaj w ten czy inny sposób uczestniczą w manipulacji i fałszowaniu historii na temat Jedwabnego czy też innych, podobnych konfabulacji, biorą na siebie – również wobec tych nieżyjących już, niewinnych ofiar tej jednej z tysięcy podobnych niemieckich zbrodni w Polsce, współodpowiedzialność za współudział w ukrywaniu prawdziwych sprawców tego ludobójstwa oraz współodpowiedzialność za współudział w mataczeniu i uniemożliwieniu przeprowadzenia rzetelnego śledztwa wokół tej zbrodni, współudział w uniemożliwieniu sprawiedliwego jej osądzenia i w uniemożliwieniu napiętnowania, potępienia i ukarania jej prawdziwych sprawców, Choćby i, po latach, symbolicznego, ku pamięci i dla sprawiedliwości przelanej tam niewinnie krwi. Stają się po prostu, z własnej woli, wspólnikami tych straszliwych zbrodni i wspólnikami rzeczywistych zbrodniarzy których sprawiedliwe osądzenie, uniemożliwiają teraz, biorąc w ten czy inny sposób udział w oskarżaniu niewinnych ludzi,w większości przecież tak samo wtedy przez Niemców prześladowanych i mordowanych.

Czytaj dalej

Jedwabne - świadek historii

Zbrodnia w Jedwabne  – świadek nr 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czy polskie *organa śledcze* będą teraz ścigać ostatnich świadków zbrodni w Jedwabne aby uniknąć zdemaskowania manipulacji i falsyfikacji w trakcie śledztwa w Jedwabne?

Przedziwne, że nikt ze śledczych nie dotarł do pani Hieronimy.  Czyżby prawdziwą przyczyną manipulowania śledztwa był fakt, że nikt (również pozostali przy życiu Żydzi) nie udzielił pomocy ofiarom, które przeżyły pożar stodoły po pospiesznym opuszczeniu terenu przez Niemców?

Obejrzyj wywiad z panią Hieronimą Wilczewską przeprowadzony przez TV Niezależna Polonia

 

 

Świadek zbrodni w Jedwabne

Relacja ostatniego świadka zbrodni w Jedwabne,  więźnia Auschwitz i więźnia PRL (8 lat) skazanego w roku 1953 za udział w zbrodni w Jedwabne.

Sprawa Tadeusza Chołdy

Sprawa Tadeusza Chołdy

Wielka Ksi?ga Cenzury 1977
Polskie manuskrypty za granic?